12 lipca

Dzień Czekolady, Dzień Pizzy, Dzień Pikantnych Potraw…

Jak wykorzystać święta kulinarne, by wypromować swoją restaurację?

Wystarczy zajrzeć do kalendarza świąt nietypowych (a istnieje taki), by przekonać się, jak wiele zawiera cennych wskazówek. Cennych z uwagi na ich marketingowy potencjał, który łatwo przekuć w przysłowiową żyłę złota. Bo chyba nikt, kto prowadzi restaurację nie ma wątpliwości, że o reklamę należy bezwzględnie dbać przez cały rok. Bez wytchnienia, bez chwili przerwy, bez spoczywania na laurach, a tym bardziej bez nawet chwilowego zawahania „czy to ma sens”. Ma! A święta kulinarne, takie jak choćby Dzień Czekolady, czy Dzień Pizzy są idealnym punktem zaczepienia do nawiązania komunikacji ze stałymi, a przede wszystkim – potencjalnymi gośćmi. 

Czy ktoś obchodzi święta kulinarne?

Na świecie – mnóstwo osób, a ich charakter, częstotliwość i obrządek zależą oczywiście od regionu. Wystarczy zajrzeć do Internetu, by przekonać się o różnorodności  na tej płaszczyźnie. W Polsce raczej trudno natknąć się na uliczny korowód, który świętuje Dzień Pikantnych Potraw lub Dzień Burgera. Ale już na przykład na Kaszubach ich słynna truskawka doczekała się corocznej fiesty, która gromadzi rzesze osób na organizowanej uroczystości. Są również akcje ogólnopolskie, jak choćby „Gęsina na św. Marcina”, która w tym roku doczeka się już X edycji. Czy ktoś zatem obchodzi kulinarne święta w Polsce? Tak! A przykładów jest znacznie więcej, wystarczy poczytać branżową prasę, czy portale skupione na tematyce gastronomicznej. 


Jakie są święta gastronomiczne?

Jest ich naprawdę wiele, niektóre oczywiste, inne dość śmieszne. Wszystkie jednak mogą stać się okazją do wypromowania restauracji, czy innego lokalu gastronomicznego. Przyjrzyjmy się zatem kalendarzowi, żeby była jasność o jak szerokim spectrum możliwości mówimy. W styczniu jest np.: Dzień Bitej Śmietany, Dzień Pikantnych Potraw, Dzień Popcornu, Dzień Bigosu, Dzień Rogalika. W lutym: Dzień Ciasta Marchewkowego, Światowy Dzień Nutelli, Międzynarodowy Dzień Pizzy, w marcu: Dzień Żelków i Światowy Dzień Muffinka, a nawet Światowy Dzień Budyniu. Każdego miesiąca znajdzie się tak naprawdę jakaś okazja, by po kreatywnym przemyśleniu – stała się nurtem przewodnim jakieś akcji marketingowej. Kto wie – może się za kilka lat okazać, że pionierskie obchody w danym lokalu na stałe wpiszą się w tradycję miejsca, a nawet regionu. 


Jak wykorzystać święta kulinarne?

Zakładając (dość powszechny w restauracjach) brak odłożonych środków na reklamę, warto szukać rozwiązań niedrogich, ale skutecznych. Przy czym dobrze, jeśli właściciel, czy manager restauracji pamiętają, że drogę po sukces należy pokonywać małymi, ale konsekwentnymi kroczkami. Od jednej akcji na Facebooku z okazji „dnia kotleta schabowego” nie przybędzie nam spektakularnie wielu stałych gości. Być może nawet żaden – ale ważne jest, by o nas mówiono. Trzeba stopniowo zakorzeniać się w podświadomości ludzi, by o nas wiedzieli i pamiętali. Z czasem przyniesie to wymierne korzyści w postaci zysku finansowego. Tymczasem zobaczmy, co można zrobić z dowolnym świętem kulinarnym.


1. Przyłączenie się do ogólnopolskich lub regionalnych obchodów

Jest to doskonały sposób na promocję lokalu, ponieważ organizator wydarzenia (a jest nim często jakieś stowarzyszenie, grupa pasjonatów, branżowa agencja) bardzo mocno dba o PR akcji. Manifestuje się to z całą pewnością takimi działaniami, jak: informacja na stronie internetowej, utworzenie wydarzenia na Facebooku, publikowanie postów z prezentacją kolejnych uczestników, współpraca ze sponsorami i kontrahentami, powiadomienie mediów (lokalnych i branżowych), relacja na żywo (zdjęcia na FB, Instagramie), podsumowanie wydarzenia w social media. Zgłaszając swój lokal do akcji możemy mieć pewność, że przy niemal każdej z tych okazji będzie nawiązanie (link, oznaczenie) do naszej restauracji. Mało tego! Te informacje nigdy nie zniknął z zasobów Internetu – co rzecz jasna jest dobrą informacją.


2. Wypromowanie szefa kuchni

Chyba nikt nie ma już wątpliwości, że dzisiaj reklama nie musi mówić wprost o oferowanym produkcie, czy usłudze. Wyjątki oczywiście istnieją i są to choćby zaproszenia na lunch w promocyjnej cenie – tutaj informacja mówi wprost o zupie i głównym daniu. Ale błędem jest tworzenie reklam, opierających się na porażająco wyświechtanym już „niby sloganie” typu: „Zapraszamy na świeże, pyszne dania do restauracji xyz”.  No, a jakie mają być niby te dania? Jednym ze sposobów na niebezpośrednią reklamę lokalu jest wypromowanie jej szefa kuchni. Rada nie dotyczy rzecz jasna miejsc, gdzie to autorytet, prestiż i dorobek szefa kuchni podnosi rangę miejsca, a goście przychodzą, by skosztować dokładnie jego kuchni. Tymczasem, jeśli niemedialny szef kuchni specjalizuje się w pierogach to można ten fakt połączyć z Dniem Pieroga i miesiąc wcześniej opracować promocję. Można przygotować kilka nietuzinkowych przepisów i złotych rad i wysłać do lokalnej gazety – z dużym wyprzedzeniem. Jest szansa, że będą chcieli pisać na ten temat i materiał im się przyda. Pieniądze na pewno warto zainwestować w spot radiowy, gdzie mowa jest o tym, że szef kuchni restauracji xyz zaprasza na pierogi z okazji ich święta. Oczywiście to byłoby za mało – trzeba dodać jakąś „akcję”. Może to być promocja na wielki talerz dla „pierogożerców”, konkurs na Facebooku z pierogową nagrodą itd. Dzieci na miejscu mogą dostać do kolorowania obrazek z pierogami, by w nagrodę dostać coś drobnego w prezencie. Koszty takich akcji marketingowych nie muszą być wysokie, ważne by się zazębiały i były konsekwentnie zrealizowane. 


3. Wprowadzenie swojego, zindywidualizowanego święta

Każdy lokal gastronomiczny ma do zaoferowania coś szczególnego, z czym jest (albo raczej powinien, jeśli chce przetrwać) kojarzony. Mogą to być świetne burgery, sałatki, żeberka, itd. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w celu promocji ustanowić jeden, zawsze ten sam dzień świętem danej potrawy. O akcji trzeba w sposób lekki, niezobowiązujący informować w social media. Pierwszy post np. ze zdjęciem dostawy lub obróbki mięsa z dopiskiem, że już za 3 dni nasz dzień żeberek – zaczynamy przygotowania. Kolejny dzień: post z zapytaniem, kto chce dostać za darmo wielką porcję żeberek i tu jakieś zadanie do wykonania. Najlepiej niech to będzie udostępnienie posta publicznie i wpisanie w komentarzu silnego argumentu. Dzień przed – ogłoszenie zwycięzcy i zapowiedź, że już jutro – święto żeberek. I oczywiście w dniu „świątecznym” – relacje na żywo: filmiki, zdjęcia. Po kilku miesiącach powinno się przyjąć w lokalnej świadomości, że warto zajrzeć do tego lokalu na świetne żeberka. Przy okazji goście czegoś się napiją, zjedzą deser (który do porcji żeberek może być w promocyjnej cenie), a czekając na zamówione danie – zapoznają się z innymi akcjami. Bo trudno zapominać o tym, że na standach, w karcie menu powinna być informacja o obowiązujących promocjach. Choć najważniejszym przekaźnikiem jest i tak kelner. 


Jak wykorzystać inne, nietypowe święta?

Chyba nie każdy wie, że jest coś takiego, jak Dzień Słomki do Picia, ale większość słyszała o Dniu Przytulania, Dniu Pocałunku, a także o Dniu Sekretarki, czy górnika itp. Tak naprawdę każdy z tych i dziesiątków innych nietypowych świąt jest okazją do budowania komunikacji. Możemy ogłosić na przykład, że para, która wejdzie do lokalu, usiądzie, zamówi i zje – cały czas trwając w uścisku – to otrzyma „coś” w prezencie. Kieliszek świetnego likieru, smaczny deser, a najlepiej voucher rabatowy na następną wizytę. Takie akcje z lekkim przymrużeniem oka budują pozytywny PR lokalu. Trzeba jednak o wszystkim po kilka razy komunikować w social media. Wystarczy naprawdę niewielka kwota na promocję posta (10 PLN), by zobaczyły go liczne osoby. Oczywiście trzeba koniecznie znać swoich gości. Jeśli lokal jest w centrum biznesu, opcja z przytulaniem może być kontrowersyjna… Trzeba zatem świadomie i kreatywnie podejść do zadania. Ważne, by coś się cały czas działo.


Nietypowe święta kulinarne są często opisywane w mediach i wykorzystywane przez radiowców. Część z nich weszło na trwałe w polski kalendarz, a przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by stopniowo wprowadzać kolejne obchody. Istotą sprawy jest przecież generowanie zysku w restauracji, a stagnacja w działaniu z reguły ich nie generuje. Omówionych zostało zaledwie kilka przykładów tego, jak można wykorzystać kalendarz w promocji lokalu. Prawda jest taka, że na koniec każdego roku powinno się przygotować plan na cały kolejny rok, zaznaczając każdą akcję. Sylwester, Walentynki, Dzień Kobiet to przecież nie wszystko. Warto pomyśleć, by w każdym miesiącu coś się działo w lokalu. Goście mają duży wybór. Postawią jednak zawsze na uczciwe, smaczne jedzenie i ciekawe interakcje. Zajrzyjmy do kalendarza – może już wkrótce jest jakieś ciekawe święto do wykorzystania?


Zaloguj się do Poster

Zapomniałeś nazwy swojej subdomeny w Poster?